środa, 22 stycznia 2020

Domowy boczek wędzony

Przygotowanie wędzonek w domu wcale nie jest skomplikowane, wymaga niestety odpowiedniego sprzętu, czyli wędzarni. Ideałem byłoby mieć dużą wędzarnię ogrodową, jednak można uwędzić boczek w małej, przenośnej wędzarni, takiej jak moja. Poza wędzarnią trzeba zaopatrzyć się w drewno, najlepiej drzew liściastych: olchy, dębu lub drzew owocowych, jabłoni lub wiśni.

Domowy boczek wędzony

Oczywiście podstawą jest mięso, ładny kawałek bez kości, sól peklowa, przyprawy i zioła. Te ostatnie w kombinacji dowolnej, najlepiej takie, które lubimy. Boczek przygotowywany według
poniższego przepisu wyszedł aromatyczny i dobrze uwędzony. Idealny na kanapki, czy jako przekąska. Jego przygotowanie jest nieskomplikowane i możliwe niemal dla każdego.


Składniki:
  • 2 kg surowego boczku
  • Suszone oregano
  • Papryka w proszku
  • Pieprz czarny
  • Czosnek
  • Kolendra
  • 50 g soli peklowej


Przygotowanie boczku zaczynamy od przygotowania nacierki z soli peklowej i przypraw. Zasada jest taka, że na każdy kilogram mięsa bierzemy 25 g soli peklowej i 1 łyżeczkę mieszanki przypraw.
Boczek dzielimy na równe kawałki, każdy o wadze kilograma, myjemy pod bieżącą wodą i wycieramy ręcznikami papierowymi. Następnie nacieramy go dokładnie z każdej strony przygotowaną mieszanką przypraw i peklosoli. Jest to tzw. Peklowanie na sucho. Potem mięso odkładamy pod przykryciem do lodówki na co najmniej 24 godziny.



Kolejny etap to osuszanie mięsa, które u mnie nastąpiło po dwóch dobach. Wtedy to ścieramy z boczku pozostałości przypraw, by podczas wędzenia nie przypalały się i nie zwęglały. Możemy też boczek opłukać pod bieżącą wodą. Następnie wieszamy go na haku lub kładziemy na sicie i pozostawiamy, by dobrze obsechł.

W końcu, gdy mięso jest suche, można przystąpić do wędzenia. Mięso wkładamy do wędzarni bez dymu i osuszamy przez około pół godziny. Następnie wędzimy przez 3 godziny w temperaturze niższej niż 50 stopni, potem zwiększamy temperaturę do 60 stopni i wędzimy jeszcze godzinę.
Po uwędzeniu boczek trafia do parzenia. Dzięki temu pozbędziemy się substancji, które mogły osiąść na mięsie podczas wędzenia, a dodatkowo przygotowujemy boczek do spożycia. Chcąc uzyskać boczek wędzony, ale surowy, poprzestajemy na wędzeniu i pomijamy parzenie.




My chcieliśmy uzyskać boczek wędzony i parzony, gotowy do spożycia, więc zaraz po uwędzeniu trafił on do gorącej wody o temperaturze 85 stopni. Czas parzenia to 30 minut na każdy kilogram boczku, zwarzonego po uwędzeniu. Ja parzyłam go do momentu, aż uzyskał wewnątrz temperaturę 80 stopni.


Po wyciągnięciu z garnka boczek trafił na kilka minut do zimnej wody, by się zahartował. Dzięki temu był soczysty w środku. Następnie ochłodzony i osuszony trafił do lodówki, gdzie mógł przebywać co najmniej 7 dni. Niestety tyle nie wytrzymał, gdyż został wcześniej zjedzony.
Jeżeli przygotowywalibyście większe ilości wędzonego boczku, to z powodzeniem można go zamrażać i przechowywać nawet kilka miesięcy.


Powodzenia przy produkcji i smacznego!

1 komentarz: